(Recenzja) Posępny Mononokean #1-4

Z czym kojarzą się wam demony? Z potworami? Bestiami? Mutantami? Odrażającymi istotami? A może z pluszowym misiem? Na to pytanie w interesujący sposób odpowiada Kiri Wazawa, który stworzył Posępnego Mononokeana – mangę zabawną i w nietypowy sposób ukazującą drugą stronę Zaświatów.

Historia zaczyna się dość prosto. Główny bohater Hanae Ashiya to licealista, który pewnego dnia spotyka nietypowe stworzenie, przypominające puszystego misia. Jak się okazuje ów stworek, zwany przez protagonistę “Włochaczem”, za nic nie chce odstąpić swojego nowego opiekuna. Sytuacja jest tym bardziej tragiczna, że nikt poza Hanae nie widzi dziwnego zwierzaka uczepionego jego ramienia. Do tego futrzak osłabia i wysysa życiową energię swojego nowego “przyjaciela”. Ostatnią deską ratunku jest udanie się do mistrza Mononokeana, który może odpędzić tajemniczą istotę. Brzmi ciekawie? Nie do końca.

Zacznijmy od tego, że historia zaprezentowana przez Kiri Wazawę jest głównie komiczna. Nie mamy tutaj do czynienia z opowieścią, w której “łowca demonów” walczy z równie przerażającymi istotami. W Posępnym Mononokeanie demony są co prawda dziwne, ale na pewno nie przerażające – włochate, zwierzęco-podobne, a czasem przypominają ludzi lub rośliny. I jak się okazuje odsyłanie ich do zaświatów jest równie proste, wystarczy, że mistrz Mononokean (tutaj Haruitsuki Abeno) otworzy przejście, a zagubiona istota zwyczajnie przez nie przejdzie. A to dopiero początek. W trakcie rozwoju fabuły podobnych, zabawnych sytuacji jest więcej. Prędko okazuje się, że potężny mistrz Mononokean jest licealistą w wieku Hanae i chodzi z nim do szkoły. Niestety rozmowy pomiędzy bohaterami czasami są mocno infantylne. Mamy tutaj typowy przykład relacji krzykacz-fajtłapa.

Na przestrzeni czterech tomów większość wydarzeń rozbija się o proste zadania. Warto zauważyć, że zlecenia trochę się ciągną, więc w każdym tomie mamy dwa, góra trzy epizody. Na nieco poważniejsze wątki nie ma co liczyć, o wiele więcej jest takich, gdzie pomoc okazuje się być ostatnią prośbą demona. Nie oznacza to jednak, że historia dzieli się wyłącznie na mniejsze epizody, wręcz przeciwnie. Jednym z wątków ciągnących się od początku jest wspomniany wcześniej demon “Włochacz”, który z trzecim tomem zaczyna odgrywać znaczniejszą rolę w życiu głównego duetu. Nieco lepiej sytuacja ma się w albumie czwartym, gdzie głównych bohaterów odwiedza nietypowy stwór, przypominający lisa i znający Haruitsukiego.

W trakcie kolejnych zabawnych przygód poznajemy coraz więcej informacji na temat samego świata, jego funkcjonowania i roli, jaką odgrywają inni bohaterowie, w tym pracodawca Mistrza Mononokeana czy Zenko, którą Anebo i Hanae poznali, wykonując misje dla pewnego demona. Nie mniej na przestrzeni czterech tomów nie ma ich z kolei aż tak dużo. Ciągle w centrum uwagi pozostaje duet postaci, a poboczni stanowią jedynie chwilowe urozmaicenie wydarzeń.

Graficznie jest po prostu solidnie. Rysunki są proste, bez większych szczegółów, zaś plansze dość puste. Sylwetki bohaterów, ich mimika i dynamika ruchu są niczego sobie. Wszystko dość dobrze się łączy i ostatecznie prezentuje się niezgorzej wizualnie.

Wyraźnie widać, że Posępny Mononokean to manga dla osób, które nie szukają poważniejszych historii, gdzie niezbyt wiele się dzieje, stanowi przyjemną, ale bardzo krótką odskocznię od codziennej rutyny. Owszem trafi się jeden czy dwa zabawniejsze fragmenty, jednak na więcej nie ma co liczyć.

 

Posępny Mononokean

Ocena: 6,5

Scenariusz: Kiri Wazawa
Rysunki: Kiri Wazawa
Wydawnictwo: Waneko

 

 

Scythe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.