(Recenzja) Quichotte

Salman Rushdie to jeden z autorów, po którego książki regularnie sięga Dom Wydawniczy Rebis. Nic zatem dziwnego, że i jego najnowsza powieść pt. Quichotte ukazała się nakładem poznańskiej oficyny.

Quichotte promowane jest jako współczesna wersja Don Kichota Cervantesa. Poniekąd dlatego, że książkowy Sam DuChamp tworzy postać tytułowego Quichotte’a, akwizytora o obsesyjnym zamiłowaniu do telewizji i nie mniej obsesyjnym umiłowaniu jednej z jej gwiazd – Salmy R., hinduskiej aktorki, która podbiła amerykański show biznes. Quichotte wraz z wyimaginowanym synem Sanczo rusza w podróż po Ameryce, aby zdobyć rękę ukochanej Salmy.

Ten krótki opis nie jest w stanie nawet po trosze oddać tego, czym Quichotte jest. Rushdie porusza tak wiele tematów, odwołuje się do dziesiątków innych dzieł – nie tylko książek, również filmów czy komiksów – że nie sposób zawrzeć istotę wymyślonej przez niego opowieści w takowym streszczeniu. Jest tu bowiem wiele tragikomicznych i absurdalnych sytuacji, fragmentów uprawniających do mówienia o powieści o akceptacji i zrozumieniu. W tym tyglu autor nie wzbrania się przed poruszeniem kwestii imigrantów w Stanach Zjednoczonych, problemów rasizmu i nierówności społecznych. Obnaża także wyniszczającą rolę mediów i mechanizmy, za których pośrednictwem kreują one poglądy odbiorców, wykorzystując w tym celu m.in. popularność celebrytów.

Równocześnie pisarz zdaje się nie przejmować ekspozycją swoich przemyśleń i nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ niezależnie od poruszanej tematyki raczej nie doświadczy niczego gorszego niż po opublikowaniu Szatańskich wersetów. W 1989 roku w radiu irańskim muzułmańscy ekstremiści ogłosili bowiem fatwę, czyli krótko pisząc wydali wyrok śmierci na Salmana Rushdiego i osoby zaangażowane w publikację wspomnianej książki, ponieważ ich zdaniem zawierała bluźniercze treści. Dzięki pomocy Scotland Yardu pisarzowi udało się ujść z życiem. Niestety podobnego szczęścia nie miał Hitoshi Igarashi, który przełożył powieść na japoński i zginął po ataku nożownika. Podobnych aktów agresji wymierzonych w osoby zaangażowane w rozpowszechnienie Szatańskich wersetów w innych krajach było znacznie więcej.

To książka niełatwa w odbiorze, w dużej mierze przez rozbudowany i ciągnący się początek, ale szczera. Rushdie ubiera poważne tematy w formę satyry i tym samym wyśmiewa gros ludzkich i społecznych postaw. Humor to jednak na tyle specyficzny, że nie każdemu przypadnie do gustu. Autor miesza też dzieje DuChampa z historią stworzoną przez niego samego do tego stopnia, że niekiedy splatają się w jedno. Z całą pewnością to lektura wymagająca skupienia, aby wydobyć z niej jak najwięcej.

Quichotte zaliczam do powieści udanych, poruszających ważkie i interesujące zagadnienia, aczkolwiek w formie, która nie zawsze mnie do siebie przekonuje. Tak czy inaczej, warto sięgnąć po nowe dzieło autora Szatańskich wersetów, bo jest to opowieść niebanalna i dobrze opowiedziana.

 

Ocena: 7,5/10

Autor: Salman Rushdie
Tłumaczenie: Jerzy Kozłowski

Wydawnictwo: Rebis
Stron: 400
Premiera: 19 maja 2020

 

 

Say My Name

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.