(Recenzja) Starlight. Gwiezdny Blask

Mark Millar nie raz już pokazał, że z opowieściami o superbohaterach radzi sobie dobrze. Co prawda nie zawsze jego historie, chociaż oparte na świetnych pomysłach, znajdują równie ciekawe zakończenia. Na szczęście Starlight. Gwiezdny blask tylko potwierdza, że scenarzysta niektóre z nich doprowadzić do równie ambitnego i pouczającego zakończenia.

Historia Duke’a McQueena, pilota amerykańskich sił powietrznych, który pewnego dnia został wciągnięty przez wyrwę kosmiczną i wylądował na planecie Tantalus, to jedna z lepszych opowieści amerykańskiego scenarzysty. Millar stworzył coś, co jest poruszającym obrazem dojrzałego człowieka, który nie otrzymał należnego mu szacunku. Po powrocie na Ziemię uznano go za obłąkanego, a całą jego przygodę na planecie Tantalus potraktowano jako bajkę. 

starlight-gwiezdny-blask

starlight-gwiezdny-blask

Kiedy Millar zaczyna historię, to wydarzenia znajdują się w punkcie krytycznym dla bohatera. Wiemy, że ma już sześćdziesiąt kilka lat, wiemy o śmierci żony, na której pogrzeb jedzie i cichej rozmowie synów, którzy nie chcą mieć z ojcem za wiele wspólnego. Ważne są więc emocje, jakie towarzyszą głównemu bohaterowi. Momenty zwątpienia, kiedy odchodzi żona, smutek spowodowany brakiem zainteresowania ze strony synów, a także tęsknota do życia i szalonych wypraw na Tantalusie. Życie na Ziemi jest udręką, ale także radością ze względu na ślub i rodzinę, nawet jeśli o nim zapomina. Nie zmienia to jednak sytuacji bohatera i scena, kiedy wyśmiewa go grupka dzieciaków w markecie, jest równie wstrząsający co przykry. Tak więc tu Millar nie oszczędza postaci i pierwszą część komiksu to przygnębiająca historia Duke’a McQueena, dla którego jedyna osoba, która w niego wierzyła i go kochała, odeszła.

Na szczęście po smutnym początku przychodzi punkt zwrotny dla bohatera. Duke wraca na Tantalusa i tam dopiero na nowo odnajduje cel w swoim życiu. Powrót na dawną planetę wiąże się z ogromną gamą emocji. Od niedowierzania w jej obecny stan, poprzez ekscytację, aż po potrzebę spełnienia oczekiwań tamtejszych mieszkańców. Protagonista znów czuje się jak młody, dwudziestokilkuletni żołnierz.

O stronie rysunkowej nie ma się co rozwodzić. Goran Parlov stworzył coś prostego, sprawiającego wrażenie niechlujnego. Niemniej w Starlight bardzo dobrze odzwierciedlił emocje bohaterów, są czytelne i oddają klimat powieści. 

Millar uwielbia tworzyć ciekawe i intrygujące historie, które charakteryzują się wyrazistymi emocjami bohaterów. Nie jest to superbohaterska nawalanka, chociaż akcji nie brakuje, a przygody bohaterów, chciałoby się rzec z krwi i kości. Scenarzysta nadaje im głębię, a także twardo osadza w opowieści. Jego superbohaterowie są bardziej realni i bliżsi zwyczajnym ludziom. Właśnie dlatego większość jego komiksów, pomimo pewnych niedociągnięć, tak dobrze się czyta.

 

starlight-gwiezdny-blaskOcena: 8/10

Scenariusz: Mark Millar
Rysunki: Goran Parlov
Tłumaczenie: Marek Starosta
Wydawnictwo: Mucha Comics
Stron: 168
Premiera: 26 listopad 2018

 

 

Scythe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.