(Recenzja) Syreny z Tytana

Kurt Vonnegut to jeden z autorów powszechnie uznawanych za klasyków, z których twórczością dotychczas się nie zaznajomiłem. Teraz jednak, po lekturze Rzeźni numer pięć oraz Syren z Tytana, całkowicie rozumiem status pisarza.

Przedsiębiorca Winston Niles Rumfoord swego czasu odbył ze swoim psem międzygwiezdną podróż, w wyniku której zamienił się w czystą energię i materializuje się w kontakcie z Ziemią oraz innymi planetami. Podczas wizyty na Tytanie spotyka przedstawiciela znanej z książek Vonneguta Tralfamadorii, od wielu tysięcy lat czekającego na zapasową część do okrętu kosmicznego. Poza tym na Ziemi Rumfoord odbywa spotkanie z niejakim Malachim Constantem i przepowiada mu kosmiczne wojaże z żoną Rumfoorda imieniem Beatrycze.

Fabuła może się wydawać dziwaczna, jednakże to tylko pozory. Pod podszewką kosmicznych podróży i humoru przejawiającego się tak w opisach, jak i dialogach, Vonnegut przemyca ogrom różnych zagadnień. Płaszczyk satyry kryje pytania o ludzkie motywy oraz zwyczaje, politykę, istnienie boga, religie i jej wpływ na społeczeństwo oraz wiele, wiele więcej. Vonnegut opowiada za pośrednictwem pięknego języka – śmiało przeplata terminy naukowe i zagadnienia filozoficzne z językiem potocznym, nie boi się mieszać długich akapitów z jednozdaniowymi, dialogi w jego wykonaniu zazwyczaj są nieoczywiste i nie ograniczają się do funkcji informacyjnej, a wszystko to bez moralizatorskiego zadęcia oraz protekcjonalnego tonu.

Czy wobec tego Syreny z Tytana mają jakieś wady? Tak, na pierwszy plan wysuwa się sam styl pisarza, który, choć zupełnie nieszablonowy i wciąż wyróżniający się na tle całej masy książek, niesie ze sobą niedogodności. Vonnegut z niemałym uwielbieniem serwuje przeskoki narracyjne, przeplata wątki oraz gwałtownie przenosi się w czasie. Z tego też względu lektura wymaga koncentracji i najlepiej pochłania się ją w większych porcjach. Czytanie z doskoku nie jest wskazane.

Powieść Syreny z Tytana niesie ze sobą mnogość postaw, jakich świadkami jesteśmy w codziennym życiu, zaklętych w opowieść może chaotyczną, ale mimo upływu lat pozostawiającą ogromne pole do interpretacji i zadumy, a czasami także szczerego śmiechu. Nie sposób odmówić Vonnegutowi sprawności w tworzeniu dosyć kameralnych powieści, na pozór skupiających się na zaledwie kilku jednostkach, lecz w gruncie rzeczy odnoszących się do znacznie szerszej grupy ludzi. Lub całego społeczeństwa. To książka, do której z pewnością jeszcze kiedyś powrócę, odkrywając kolejne poziomy, przesłania i satyry zaszyte przez Vonneguta, gdyż nie mam wątpliwości, iż jeszcze wiele z nich czeka na moje odkrycie.

 

Syreny-z-tytanaOcena: 8/10


Seria: Kurt Vonnegut
Autor: 
Kurt Vonnegut
Tłumaczenie: Jolanta Kozak

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Stron: 384
Premiera: 12 listopada 2018

 

 

 

Say My Name

Dziękujemy wydawnictwu Zysk i S-ka za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.