(Recenzja) Westerplatte

Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat Jacek Komuda zdobył miano bodaj najpopularniejszego pisarza powieści historycznych. Po wielu książkach poświęconych głównie czasom szlacheckim za sprawą Westerplatte postanowił przybliżyć czytelnikom pierwsze dni II wojny światowej.

Komuda rozpoczyna opowieść na parę dni przed wybuchem wojny. Dostajemy zatem okazję, aby doświadczyć antypolskiego nastawienia sporej części mieszkańców Wolnego Miasta Gdańska i ożywienia, jakie wywołuje wizyta niemieckiego pancernika Schleswig-Holstein. Kilka dni potem rozpętuje się piekło, które staje się udziałem obrońców Wojskowej Składnicy Tranzytowej w Gdańsku.

W Westerplatte autor jak zwykle przedstawia historyczne wydarzenia w fabularyzowanej formie. Jacek Komuda sięgnął po bezpośrednie relacje m.in. ppor Zdzisława Kręgielskiego, podważające osobę majora Sucharskiego i jednocześnie gloryfikujące niezłomną postawę kapitana Dąbrowskiego. To najbardziej kontrowersyjna decyzja pisarza, aczkolwiek to nie jedyny przejaw jego dociekliwości i prób zmuszenia czytelnika do refleksji. Niezależnie od tego, czy zgodzimy się z wizją przedstawioną przez Komudę, Westerplatte zachęca do sięgnięcia głębiej i poszukiwania odpowiedzi na własną rękę.

Wydawać by się mogło, że książka będzie raczej nosić znamiona sprawozdania z działań wojennych obu stronnictw, lecz rzecz ma się zgoła inaczej. Owszem, Komuda stara się jak najprecyzyjniej określić czas każdej sceny składającej się na obraz dramatycznej walki, ale to nie zmienia Westerplatte w chronologiczny spis wydarzeń. Pisarz uchwycił dramat pojedynczego żołnierza, dylematy dowódcy i propagandowy szum, jakim niemieckie wojska próbowały stłumić wolę walki, a jednocześnie unika patetycznego zadęcia. Dostajemy za to obraz ludzi wyczerpanych i kontynuujących walkę do ostatniego tchu – żołnierzy marzących już nie tyle o powrocie do rodzin, co o przekazaniu im informacji o śmierci w obronie ojczyzny.

Pomimo historycznego ciężaru, przez powieść brnie się bardzo sprawnie. W swoich powieściach Jacek Komuda stara się rekonstruować język, jakim się dawniej posługiwano, co dla niektórych odbiorców może stanowić problem, chociaż ja uważam to za potężną zaletę twórczości pisarza. Od czasu wybuchu II wojny światowej minęło jednak dopiero kilkadziesiąt lat, więc różnica pomiędzy ówczesnym i obecnym słownictwem nie jest aż tak duża, w dodatku autor postawił na prosty i precyzyjny żołnierski język. Dlatego jest to powieść przystępna dla osób rzadko lub w ogóle nie sięgających po dzieła historyczne.

Na tej prostocie zyskała dynamika. Ostatecznie mowa tu o siedmiodniowym natarciu na polskie pozycje, z rzadka przedzielonym krótkimi przerwami w wymianie ognia. O konsekwencjach ataku wie właściwie każdy, kto nie przysypiał na lekcjach historii, a mimo to Komudzie udało się zbudować atmosferę napięcia i niepewności, głównie dzięki wspomnianemu wyżej zagłębieniu się w psychikę obrońców. Zarówno tych reprezentujących najlepsze żołnierskie wartości, jak i stojących do nich w opozycji. Pisarz prezentuje też kilkanaście krótkich scen z niemieckiej perspektywy, które dostarczają pełniejszego obrazu prowadzonych walk.

Westerplatte to obraz daleki od patosu, za to pełen różnorakich postaw, jakie przyjmują żołnierze na polu walki. Nie wszystkim spodobają się role postaci i przedstawienie wydarzeń kluczowych dla obrony Składnicy Tranzytowej, ale nie sposób bagatelizować wartość tej książki –zarówno jako źródło wiedzy o początku II wojny światowej, jak i zachęta do zgłębienia historii. Jacek Komuda wystawił literacki pomnik obrońcom Westerplatte.

westerplatte-jacek-komudaOcena: 8/10

Autor: Jacek Komuda
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Stron: 512
Premiera: 4 września 2019

 

 

 

Say May Name

Dziękujemy wydawnictwu Fabryka Słów za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.