(Recenzja) Dzikie karty. Tom 2. Wieża Asów

Pierwszy tom cyklu Dzikie karty przedstawiał głównie ludność Nowego Jorku ogarniętą kosmicznym wirusem, który jednych obdarzył przydatnymi zdolnościami (Asowie), innych zaś zepchnął na skraj społeczeństwa przez wywołane deformacje (Dżokerowie). Wiele lat później Ziemi zagraża… inwazja obcych.

O ile Dzikie karty wprowadziły na scenę kilkanaście postaci, o tyle Wieża Asów jest pod tym względem skromniejsz i akcja skupia się głównie na tych dobrze znanych, jak chociażby Fortunato, Wielki i Potężny Żółw czy doktor Tachion. W teorii takie rozwiązanie powinno pozwolić na pogłębienie charakterystyk bohaterów, chociaż z tym bywa różnie. Dużo w moich oczach zyskał Żółw, któremu poświęcono bardzo osobiste fragmenty. Za to nic się nie zmieniło w postrzeganiu Fortunato czy Tachiona. To nadal dobrze napisane postacie, ale w obliczu rozwoju wydarzeń i przemian albo lepszego poznawania innych figur zdają się stać w miejscu.

Zawodzi także wątek ataku kosmicznego Roju – ot, inwazja jak każda inna. Ci spośród czytelników, którzy nie stronią od science fiction, nie odnajdą nic poza powielonymi kliszami. Nadal czyta się to dobrze, bo pisarze – Wieża Asów to ponownie dzieło różnych autorów – nie stronią od oklepanych motywów, które przekuwają w ciekawe opowieści. Stąd w książce sporo miejsca poświęcono niezwykłemu androidowi czy tajemniczemu kultowi chcącemu przywołać Tiamat, istotę prawdopodobnie stojącą u fundamentów mitologii Cthulhu Howarda Phillipsa Lovecrafta. Żonglerka motywami wyszła antologii na dobre – kiedy jeden temat zaczyna lekko nużyć, scenę przejmują inni bohaterowie i problemy.

Mimo wszystko jest to jednak tom dostrzegalnie mniej wciągający niż otwarcie serii, czego powodów upatruję w przeciętnym wątku inwazji i  rozwarstwieniu fabuły na kilka wątków, które znajdą ujście w trzecim tomie pt. Szalejący Dżokerzy. Nadal najbardziej cieszą nieszablonowe pomysły oraz te na pozór sztampowe, które autorzy obracają w coś interesującego. Tak jak przy okazji pierwszego tomu, tak i teraz – mimo spadku formy – polecam serię miłośnikom supermocy i fantastyki.

 

Ocena: 6,5/10

Seria: Dzikie karty
Tom: 2
Autor: 
Roger Zelazny, George R.R. Martin, Pat Cadigan
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Stron:
560

Premiera: 8 czerwca 2015

 

 

Say My Name

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.