(Recenzja) Wizna

Jacek Komuda powraca z nową książką, wpisującą się w serię Wrzesień 1939. Po losach majora Henryka ‘Hubala’ Dobrzańskiego i obrońców Westerplatte pisarz postanowił udać się nad Narew.

Wizna to powieść skonstruowana bardzo podobnie do Westerplatte, a co za tym idzie nieco inaczej niż Hubal. W przypadku książki o majorze Dobrzańskim autor poświęcił wiele miejsca podróżom oficera i Oddziałowi Wojska Polskiego, który wraz z nim odmówili złożenia broni, nękając niemieckie wojska niczym duchy. Z kolei Westerplatte i Wizna skupiają się na konkretnych miejscach, czy raczej punktach obronnych naszego kraju, które były bohatersko bronione przez znacznie dłuższy czas, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać – nawet pomimo braków tak zasobów, jak i wojaków.

Tych, których zainteresował Hubal i podobne w konstrukcji Westerplatte, nie muszę zachęcać do sięgnięcia po Wiznę. Pozostali zaś powinni zaciekawić się tą książką z paru powodów. Po pierwsze, to obszerny opis przebiegu zmagań na odcinku Wizna, gdzie niespełna 700 żołnierzy przy użyciu kilku dział i ochronie betonowych schronów zatrzymywało 40 tysięcy niemieckich żołdaków. Po drugie, nie jest to raport z pola walki, ale jej fabularyzowana rekonstrukcja, w której poświęcono miejsce także przygotowaniom do odparcia potencjalnego ataku oraz nominacji kapitana Władysława Raginisa na dowódcę odcinka. Po trzecie, Komuda zwykł korzystać ze źródeł historycznych, pamiętników czy raportów, czym zapewnia też potężną dawkę informacji o faktycznym przebiegu starć. Mało tego, pisarz pozwala nam poczuć ówczesną sytuację wojsk polskich i chłopów – problemy nie tylko z zaopatrzeniem, ale także amunicją czy nawet ubiorem były chlebem powszednim dla żołnierzy. Do tego kwestie typowe dla prowadzenia konfliktów – strach ludności, dezercja, chowanie żywności przed wojskiem i chaos informacyjny wywołany sprzecznymi doniesieniami. Wszystko to kumuluje się w interesującą powieść, która trzyma w napięciu, nawet jeżeli znamy ogólny przebieg i rezultat toczonych walk.

Jacek Komuda ponownie napisał bardzo dobrą książkę, mogącą posłużyć jako lekcja historii dla niejednego czytelnika. Oczywiście nie brak tu patosu, wszakże Komuda porusza legendarne już zmagania nielicznych obrońców Wizny z przewyższającymi je w stosunku 40:1 siłami wroga (o których utwór nagrała m.in. szwedzka grupa Sabaton), jednak właśnie przez wzgląd na ten heroiczny wyczyn jest to w pełni zrozumiałe. Dla osób ciekawych militariów i okresu drugiej wojny światowej to pozycja obowiązkowa.

 

Ocena: 8/10

Autor: Jacek Komuda
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Stron: 420
Premiera: 18 września 2020

 

 

 

Say May Name

Dziękujemy wydawnictwu Fabryka Słów za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.