(Recenzja) WKKDCC #014. Batman. Zagłada Gotham

Dzieło Mike’a Mignoli oraz Richarda Pace’a pierwotnie ukazywało się w okresie od listopada 2000 do stycznia 2001 r., licząc łącznie trzy części (oryg. Batman: The Doom that came to Gotham #1-3). Osadzona w 1928 roku wizja Batmana, stanowi odejście od tego, co znamy z większości komiksów o Nietoperzu. Na potrzeby historii scenarzyści zmienili różne rzeczy, nadając niektórym postaciom zupełnie nowe role. I tak ojciec Bruce’a, Thomas Wayne, jest jednym z pierwszych kolonistów Gotham, a Oswald Cobblepot to uniwersytecki profesor, który prowadził ekspedycję badawczą na Przylądku Wiktorii na Antarktyce. 

Historia zaczyna się, kiedy Bruce Wayne razem ze swoją załogą przybija do Przylądka Wiktorii, aby zbadać i ocalić członków wyprawy profesora Cobblepota. Jednak to co znajduje na miejscu, sprawia, że wspomnienia wracają.

Zagłada Gotham fabularnie nie należy do dzieł wybitnych. Połączenie Batmana z motywami Cthulhu zaowocowało pokręconą, dziwną i niespecjalnie zaskakującą historią, w której scenarzyści sami chyba nie wiedzieli, czy chcą zrobić komiks o Przedwiecznych, czy o Nietoperzu. Wydarzenia rozwijają się nieśpiesznie, przy czym wszystkie wątki z Cthulhu sprawiają wrażenie wciśniętych na siłę. Obecność większości postaci, czy to nowych person, czy dobrze znanych osób jak Dick Grayson, nie ma praktycznie żadnego uzasadnienia i są niczym wyssane z palca popychacze fabularne. Bohaterów jest za dużo, wątki się rozgałęziają, rozwlekając historię, a szkoda, bo gdyby drugoplanowych bohaterów ograniczyć i dedykować więcej miejsca Batmanowi, historia mogłaby być o wiele lepsza. 

wkkdc-batman-zaglada-gotham

Całości brak też wyrazistszego klimatu. Historia Mignoli i Pace’a nie jest ani straszna, ani mroczna, nie zaliczymy jej też do trzymającego w napięciu kryminału czy thrilleru. A szkoda, bo Cthulhu mógłby w mroczne uniwersum Batmana wnieść prawdziwą grozę. Sięgając po ten album, miałam cichą nadzieję, że wejdę w świat brudnego, mrocznego urban fantasy, z wiktoriańskim i lekko groteskowym stylem Mignoli. Niestety o wiele lepiej, kiedy Mignola pozostaje ilustratorem, jak w komiksie Gotham w świetle lamp gazowychNie można jednak całkowicie odmówić Mignoli talentu do pisania scenariuszy. Jego seria Hellboy i późniejsza B.B.P.O. są świetne, a pracował przy nich zarówno jako scenarzysta i ilustrator. W przypadku Zagłady Gotham nie udało mu się stworzyć zajmującej historii. Pierwszą jest Gazownia, również duetu Mike’a Mignoli oraz Troya Nixeya, a drugą Demon #1. I niestety Gazownia jest lepsza niż tytułowa opowieść.

Jedynym z nielicznych plusów jest tu kreacja Batmana, który zyskał na przenosinach do 1928 roku. Bez swoich zabawek, zaplecza i jaskini, jest o wiele bardziej naturalny i rzeczywisty. A przez to silniej osadzony w całej opowieści, mimo że często ustępuje miejsca postaciom drugoplanowym. Podobnie w poczet niewielu plusów zaliczę stronę wizualną. Album ogląda się naprawdę dobrze, a lekko karykaturalny, z pozoru niechlujny styl Troya Nixeya (ilustracje), Dave Stewarta (kolory) i Dennisa Janke (tusz), nadają całości uroku.

Niestety komiks mogę polecić jedynie zagorzałym fanom Mignoli i Pace’a, ewentualnie Cthulhu. Jeśli ktoś scenarzystów nie zna, a też nie jest zaznajomiony z lovecraftowskim światem, może mieć problem z Zagładą Gotham. Komiks wydaje się mieszanką zbyt wielu pomysłów i motywów. Niemniej trudno też szukać pozycji podobnych, poza Gotham w świetle lamp gazowych. W jakiś sposób te historie to unikat chociaż mają niedopracowane wizje.

 

Ocena: 5/10

Kolekcja: Wielka Kolekcja Komiksów DC Comics
Tom zawiera: Batman: The Doom that came to Gotham #1-3, Batman: Gotham Knights #36, The Demon #1
Scenariusz: Mike Mignola, Richard Pace
Rysunki: Troy Nixey, Dennis Janke, Dave Stewart
Tłumaczenie: Jarosław Grzędowicz, Marek Starosta
Wydawca: Eaglemoss
Liczba stron: 192
Premiera: 22 lutego 2017

 

Scythe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.