(Recenzja) Zgubiłam swoje ciało (I lost my body)

Netflix co rusz udostępnia kolejne głośne produkcje, jak choćby kontynuacja Stranger Things, oraz sięga po zupełnie nowe tytuły pokroju Wiedźmina. Poza filmami i serialami, o których mimowolnie słyszy niemal każdy użytkownik buszujący w sieci, Netflix oferuje jeszcze mniej znane, ale równie warte uwagi rzeczy, czego doskonałym przykładem jest Zgubiłam swoje ciało (I lost my body) Jérémy’ego Clapina.

Zgubiłam swoje ciało to francuska, trwająca niewiele ponad godzinę, animacja powstała na podstawie powieści Guillaume’a Lauranta. Opowiada ona Naoufelu, pochodzącym z Afryki Północnej chłopaku z nizin społecznych, pracującym jako paryski dostawca pizzy. Pewnego dnia w trakcie pracy spotyka Gabrielle, odmieniającą jego dotychczasową szarą egzystencję. Wątek Naoufela przeplata się z dużo bardziej niecodzienną (lub jak kto woli surrealistyczną) podróżą… ręki. Tak jest, kluczową rolę odgrywa ręka kończąca się tuż za nadgarstkiem (bez obaw, obyło się bez krwawych elementów), która ucieka z laboratorium i wędruje ulicami Paryża, aby odnaleźć resztę ciała.

Wątek ręki pozornie może zdawać się bez sensu, ale w drugiej połowie projekcji wszystko staje się jasne i twórcy prowadzą nas do poruszającego finału. Obie linie fabularne są ze sobą ściśle powiązane i razem opowiadają o niedostatkach, tak fizycznych, jak i emocjonalnych. Wątki te uzupełniają się wzajemnie oraz mieszają z kolejną składową – wspomnieniami głównego bohatera oraz roli, jaką w jego życiu odgrywają dźwięki i muzyka. Jérémy Clapin zadbał, aby opowieść również nie zawodziła na tym polu i w wielu scenach to właśnie muzyka prowadzi narrację, uzmysławiając samotność i zagubienie Naoufela. Ogromną rolę odgrywa także stopniowe poznawanie Gabrielle.

Zgubiłam swoje ciało to produkcja smutna i mądra zarazem, którą powinien poznać każda osoba lubująca się w nastrojowym, melancholijnym kinie – a już zwłaszcza takowych animacjach. Niespieszna narracja przejawiająca się dużą dawką statycznych i urokliwych kadrów oraz znakomicie podkręcająca emocje ścieżka dźwiękowa – której słucham już także poza filmem – budują niezwykłą atmosferę. Melancholijną i poetycką.

Ocena: 9/10

Reżyser: Jérémy Clapin
Scenariusz: Jérémy Clapin, Guillaume Laurant
Obsada: Hakim Faris,Victoire Du Bois,Patrick d’Assumçao
Czas projekcji: 1 godz. 21 min.

 

 

Say My Name

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Kontynuując korzystanie z witryny, zgadzasz się na używanie plików cookie. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close