(Recenzja) Rycerze Heliopolis #1: Nigredo. Faza Czernienia

Rycerze Heliopolis to seria, którą Alejandro Jodorowsky stworzył wspólnie z Jérémy’m Petiqueux. Pierwszy tom, w Polsce wydany nakładem Taurus Media, przedstawia alternatywny obraz XVIII wieku, kiedy to po długowieczność sięgał Tajemniczy Zakon Alchemików, zwany Rycerzami Heliopolis; polityka przybierała najgorsze cechy ludzkiego charakteru, a chciwość i pieniądze gościły na królewskim dworze.

Za oś głównych wydarzeń Jodorowsky przyjmuje alternatywną historię jednego ze smutniejszych wydarzeń w dziedzictwie rodu Burbonów. A mianowicie śmierć 10 letniego chłopca Ludwika XVII, syna Ludwika XVI i Marii Antoniny. Historia mówi, że zginął, jednak w Rycerzach Heliopolis tajemniczy zakon przykłada rękę do tego, aby młodzieniec uszedł z życiem.

Oryginalnie seria składa się z czterech części. Pierwszy tom służy więc jedynie określeniu ram czasowych, historii protagonisty i zawiązujących się konfliktów. Zakon jest tu głównym rozgrywającym i to wokół jego tajemnic będziemy krążyć. To co jednak najmocniej przemawia do czytelnika to nietypowy główny bohater osadzony w równie burzliwej scenerii. Scenarzysta sprawnie prowadzi historię Ludwika XVII, ostatecznie doprowadzając do momentu, w którym jest gotowy przeciwstawić się państwu. Wcześniej jednak czeka nas spora retrospekcja przybliżająca dokładne czyny Ludwika XVI, które dały początek Ludwikowi XVII. I tu jest właśnie najwięcej smutnych i przytłaczających momentów. Rozwiązłość króla doprowadziła do przykrego incydentu, w wyniku którego Charlotte, nadworna kucharka, poczęła bękarta.

Rycerze Heliopolis są nietypową, ciężką, pełną seksualnych aluzji, historią równie intrygujących bohaterów. Poznając Charlotte, jej bękarta i prawowitego dziedzica Ludwika XVII, ciężko czasami przełknąć smutny los bohaterów. Życie służki jest zagmatwane pełne intryg i tajemnic, które zostają głęboko schowane w trzewiach Hiszpanii. A to ledwie jeden z niewielu obrazów świata i jego brutalności spod ręki Jodorowsky’ego. Jak na 56 stron scenarzysta zdążył wyciągnąć najgorsze cechy rodziny królewskiej zarówno w czasach Ludwika XVI jak i późniejszego następcy. Prości mieszkańcy głodują i strajkują, a władza napełnia swoje brzuchy.

Z kolei siedemnastolatka poznajemy w momencie, kiedy przechodzi próbę zakonu. Jego historia zostaje odkryta chwilę później, kiedy czytelnik już wie, że kilkanaście lat treningów i nauki przyniosło znakomite efekty. Sposób w jaki został ukształtowany główny bohater, szybko wpływa na historię sprawiając, że Rycerze Heliopolis przynoszą obraz awanturniczo-złodziejskiej fabuły. I taka też staje się w ostatnich chwilach tego tomu. Co będzie dalej? Zobaczymy. Nie ulega jednak wątpliwości, że Jodorowsky ma duże plany co do młodego dziedzica.

Obok Rycerzy Heliopolis nie można przejść obojętnie, jeszcze z jednego powodu, a mianowicie strony wizualnej w wykonaniu Jérémy’ego Petiqueuxa. Niesamowicie szczegółowe rysunki dopełniają równie sprawnie zestawiania kolorystyczne. Każda lokacja do której trafia czytelnik jest unikalna, wyrazista i prezentuje zupełnie odmienny klimat. Wszystkie jednak sprawiają wrażenie, że igrają na granicy nadnaturalnej baśni.

 

Ocena: 7/10

Scenariusz: Alejandro Jodorowsky
Rysunki: Jérémy Petiqueux
Tłumaczenie: Jakub Syty
Wydawnictwo: Taurus Media
Stron: 56
Premiera: 2018

 

Scythe

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.