(Recenzja) Saga. Tom 1. Królowie Wyldu

Na polskim rynku nie brakuje debiutów, zwłaszcza publikowanych pod sztandarem fantasy. Jedną z takich propozycji jest powieść Nicholasa Eamesa pt. Królowie Wyldu. To połączenie wyrazistych bohaterów, nieprawdopodobnych wyczynów i wyprawy, która nie miała prawa się udać. A to jedynie wierzchołek góry lodowej, u stóp której leży fantastyczny i brutalny świat najemników do wynajęcia.

Historię poznajemy z perspektywy Claya Coopera, który po młodzieńczych latach spędzonych na walce, od dziewiętnastu lat wiedzie spokojne życie u boku żony i siedmioletniej córki. Kiedy na jego progu zjawia się dawny kompan Gabriel, odmawia mu pomocy, nie chcąc burzyć rodzinnego spokoju. Wszystko się jednak zmienia, kiedy Clay zdaje sobie sprawę, że gdyby znalazł się w sytuacji przyjaciela, bez wahania postąpiłby tak jak on. Wyruszył w samobójczą podróż, by uratować ukochaną córkę.

Królowie Wyldu to zadziwiająco lekka i humorystyczna powieść, pełna czarnego humoru oraz świetnie pokazująca jak doświadczenie zmienia człowieka. Zarówno Clay (to z jego perspektywy śledzimy wydarzenia), jak i Gabriel wiedzą, że ponowna reaktywacja ich grupy zwanej dawniej Sagą może być niemożliwa – plan Gabriela zakłada odnalezienie pozostałych członków i poproszenie ich o pomoc. Gotowi są podjąć ryzyko oraz postawić wszystko na szali, wiedząc, że mimo to będzie bardzo ciężko.

W powieści Nicholasa Eamesa nie chodzi jednak o świat, wyczyny bohaterów czy kolejne etapy podróży kompanów przez Wyld. Królowie Wyldu odsłaniają emocje i relacje, jakie potrafi nosić w sobie człowiek. Pisarz wyraźnie zaznacza, że czas niezaprzeczalnie odcisnął na każdym członki Sagi piętno codziennych trudów, jednym dając upragniony spokój, a innym jedynie karykaturę życia. Ale czy to przeszkadza im ponownie zewrzeć szyki? Przyjaźń, która zrodziła się, kiedy za młodu pobijali Wyld, ponownie zaczyna spajać grupę. Widać jednak, że nie jest to powrót, jakiego pragnęliby sami zainteresowani. Znając swoje problemy i ograniczenia wiedzą, że stanowią jedynie cienie dawnych wojowników, którymi byli.

Z tego też powodu powieść, pomimo że ciekawa, rozwija się dość spokojnie i raczej bez większych zwrotów akcji. Owszem, krwawych starć nie brakuje, ale nie na tym skupia się autor. Nicholasa Eamesa chciał pokazać, że powrót wspaniałych wojowników to nie zawsze zapowiedzieć równie wspaniałych przygód. Protagoniści częściej śmierci unikają dzięki szczęściu niż umiejętnościom. Niemniej nawet oni, pomimo prawie dwudziestoletniej “emerytury”, w krytycznych chwilach znajdują w sobie resztki wojowniczego ducha. Dlatego właśnie tak bardzo czytelnik angażuje się w ich losy, wyczekując na ten jeden moment, dzięki któremu znów staną się panami własnego losu.

Królowie Wyldu to zamknięta historia, która rozpoczyna pewien etap w życiu głównych bohaterów i jednocześnie go kończy. Powieść mocno zyskuje za sprawą dialogów i relacji bohaterów, które są dość lekkie i humorystyczne. Ale czy jest to ciekawe zakończenie? Z pewnością każdy, kto nie lubi zbyt rozwleczonych wątków, doceni zwięzłość Eamesa, pomimo że przygody Sagi częściej skłaniają się ku spokojnej wędrówce niż brawurowym akcjom.

krolowie-wyldu-saga-1Ocena: 7,5/10

Seria: Saga
Autor
Nicholas Eames
Tłumaczenie: Robert J. Szmidt
Wydawnictwo: Rebis
Stron: 528
Premiera: 30 października 2018

 

 

Scythe

Dziękujemy wydawnictwu Rebis za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.