Shiki #01

Horror niejedno ma imię. Większość ludzi kojarzy dreszczowce w górskich miasteczkach z prozą słynnego Stephena Kinga i nie jest nic dziwnego, jako że Amerykanin często sięga po ten motyw. Ale nie jest w tym odosobniony – Fuyumi Ono, Ryu Fujisaki wykorzystali taką scenerię.

Górska wioska o nazwie Sotoba liczy sobie raptem 1300 mieszkańców. Spokój burzy odnalezienie trzech ciał oraz problemy z identyfikacją przyczyn ich śmierci. Krótko po tym wydarzenia rodzina Kirishiki wprowadza się do dawnej posiadłości. Niedługo potem cień podejrzenia pada właśnie na nich, ponieważ dochodzi do zaginięcia licealistki, która mając dość leniwego życia w wiosce udała się na małą wycieczkę i dotarła na teren posiadłości. A to tylko początek serii dziwnych zdarzeń.

Shiki nie zaskakuje – to w założeniu prosta historia i po pierwszym tomie próżno doszukiwać się oryginalniejszych elementów. Połączenie górskiej wioski, a zatem małej i jakby odciętej od świata społeczności z falą śmierci to znany (a może już oklepany?) pomysł na opowieść grozy. I manga spełnia zarówno te pozytywne, jak i negatywne oczekiwania wobec tak skonstruowanego tytułu. Dlatego właśnie mało oryginalny zamysł będący zlepkiem doskonale znanych rozwiązań rozczarowuje, za to przed szereg wychodzi gęsta i wyczuwalna atmosfera tajemnicy.

Po pierwszym tomie trudno jeszcze powiedzieć, jak potoczy się dalsza opowieść i pozostaje upatrywać w niej więcej komplikacji i mniej przewidywalności. Obecnie to główne klimat podtrzymuje zainteresowanie lekturą, bo akcja toczy się dosyć powoli i poza paroma wyjątkami konwersacje bohaterów są mało intrygujące i mam nadzieję, że wraz z rozwojem wydarzeń staną się one ciekawsze. Krótko mówiąc w Shiki odnajdziemy całkiem gęstą atmosferę tworzoną przez mocne rysunki i parę tajemniczych postaci, ale musi zrezygnować z utartych szlaków.

Kreska jest dosyć specyficzna. Jak na mangę w Shiki są ponadprzeciętnie uszczegółowione tła, z kolei za mało szczegółów różni postacie. Czasem wręcz zdarzają się problemy z identyfikacją bohaterów, co jest już trudne do wybaczenia. Może się za to podobać całkiem niezłe oddawanie emocji postaci.

Górska wioska, stara posiadłość owiana tajemnicą, rodzinka wprowadzająca się do owego domostwa i kolejne zgony okazało się być przepisem na względnie poprawny horror. Póki co jest tylko przeciętnie, oby w kolejnych tomach fabuła była bardziej nieprzewidywalna, bo klimat już na tym etapie jest przyzwoity.

 

Ocena: 6/10 

Scenariusz:  Fuyumi Ono
Rysunki: 
Ryu Fujisaki
Tłumaczenie: Sara Schoeneberg
Wydawnictwo: 
Waneko
Premiera: 11 września 2017

 

 

 

 

Say May Name

Dziękujemy wydawnictwo Waneko za udostępnienie egzemplarza do recenzji i plansz mangi.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.