Stan Lee. Człowiek-Marvel

Świat superbohaterów pogrążył się w żałobie po Stanie Lee, jednym z najsłynniejszych twórców wszechczasów, który zyskał jeszcze większą popularność dzięki przeniesieniu licznych z jego bohaterów na duży ekran. Niezaprzeczalnie to barwna postać i człowiek, który wspiął się od samych podstaw komiksowego biznesu aż na jego szczyt. Czy opowieść o tym jest równie wciągająca?

Dzieje i twórczość Człowieka-Marvela spisał Bob Batchelor, dla którego jest to pierwsza książka wydana w Polsce. I bez zapewnień autora łatwo byłoby wywnioskować, że musiał spędzić dużo czasu na researchu. Książkę rozpoczyna krótka historia wyjaśniająca pochodzenie oraz przybliżająca przodków Stanleya Liebera. Potem przenosimy się do młodych lat legendy i pierwszych prób w roli komiksowego redaktora. Dalej książka rozwija się właśnie w tym kierunku i prezentuje kolejne stopnie, jakie pokonywał Stan Lee w drodze na sam szczyt.

Taka konstrukcja rodziła obawy o rzetelność opisów sporządzonych przez Batchelora. Z jednej strony dobrze poradził sobie z zaprezentowaniem szerszej perspektywy i pokazał czasy, w jakich Lee rozpoczynał karierę, chwile zwątpienia i kłopoty rodzinne stojące mu na przeszkodzie. Z drugiej, nie sposób nie dostrzec zachowawczości autora, który ewidentnie mgliście opisywał lub omijał wydarzenia pokazujące Liebera jako mniej pozytywną postać. Nie ma tu za wiele o jego konfliktach z Jackiem Kirbym i Steve’em Ditko, z którymi to było mu nie po drodze. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że pewne aspekty są pomijane, co pokazuje osobę Stana jako ambitnego, pracowitego, błyskotliwego twórcę. Obraz wydaje się przez to trącać fałszywymi nutami i trochę za blisko książce do wizerunku, jaki celebryci starają się roztaczać wokół siebie, nie bacząc na naginanie rzeczywistości.

Rozczarowuje jeszcze kwestia samych bohaterów. Stan Lee powołał na świat tak ikonicznych herosów jak Hulk, Thor i X-Men i najbardziej interesujące byłyby pewnie anegdoty i szersze opisy procesu tworzenia dzisiejszych ikon popkultury. Batchelor potraktował te tematy za pobieżnie jak na biografię symbolu Marvela.

Batchelor skupił się na kolejnych kamieniach milowych w karierze komiksiarza gubiąc po drodze potencjalnie najciekawsze rzeczy odnośnie dokonań twórcy. Chciałoby się przeczytać więcej historii o genezie superbohaterów stworzonych przez Stana Lee. To nadal przyzwoita książka, ale na pewno nie warto ograniczać się do niej, jeżeli chcecie się dowiedzieć jak najwięcej o twórczości i życiu Stanleya Liebera.

Ocena: 6/10

Autor: Bob Batchelor
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski

Wydawnictwo: SQN
Stron: 368
Premiera: 18 listopada 2018

 

 

Say May Name

 

Dziękujemy wydawnictwu SQN za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.