Thor Gromowładny #1: Bogobójca

Bóg piorunów, Asgardczyk z pewnością fanom superbohaterskiego świata Marvela nie jest obcy. Jego przygody mogliśmy już śledzić zarówno na dużym ekranie (Avengers), jak i w wielu cyklach komiksowych. Za sprawą Egmontu w serii Marvel Now! pojawił się album — Gromowładna. Jest to więc dobry moment, aby sięgnąć po poprzednie przygody bohaterów Asgardu, zaprezentowane w serii Thor Gromowładny i otwierającym ją pierwszy albumie Bogobójca, zwłaszcza że za scenariusz tego komiksu odpowiada Jason Aaron.

Pierwotnie opublikowana w Thor: God of Thunder #1-5 wielowątkowa opowieść, zahacza o trzy linie czasowe, ale będące wynikiem knowań jednego wroga. Śledzimy czasy obecne, kiedy Thor, naznaczony przez młot Mjolnira, przemierza kosmos, pomagając swoim wyznawcom, w tym ludności na planecie Indigarr. Niestety dobry uczynek ściąga na niego nie lada kłopoty, szybko bowiem wpada na trop przerażającej zbrodni, zabójstwa bóstw Indigarru. Jak się później okazuje, to początek krwawej ścieżki pewnego bogobójcy, którego Thor miał już okazję spotkać w młodości na Ziemi.

Janson Aaron bardzo dobrze łączy wątki, pomimo że wydarzenia zostały rozbite na trzy nierównoległe linie czasowe. Śledzimy bowiem sceny z przeszłości, które znajdują kontynuację w teraźniejszości i zakończenie w przeszłości. W pierwsze tempo, można mieć wrażenie, że powieść będzie dość pogmatwana, ale to tylko “zasługa” odstraszającego blurbu. Pomimo przeskoków czasowych scenarzysta bardzo spójnie wprowadza w wątek jednego z najtwardszych i najniebezpieczniejszych przeciwników Thora. Cieszy, że oprócz pierwszego planu z bogobójcą, pojawiły się wątki poboczne pozwalające chłonąć różnorodność i ogrom świata Asgardu – poznajemy bowiem bóstwa z rożnych światów i równie abstrakcyjne miejsca niedostępne śmiertelnikom. Różne linie czasowe, mnogość miejsc i wspomnień sprawiają, że intryga antagonisty niemal wydaje się dotykać każdego we wszechświecie. Jego plan jest potężny, a tysiące lat realizacji w końcu przynoszą efekty.

Warto wspomnieć również, w jaki sposób Jonson Arron buduje charakter Gromoładnego. Ukazanie go z różnych osi czasowych, sprawia, że namacalnie jesteśmy w stanie zobaczyć, jak zmieniał się przez całe wieki, od pysznego i narwanego młodego woja, przez potężnego Avengersa, aż do zgorzkniałego starca.

Graficznie Bogobójca to album, który nie zachwyca ani rysunkami ani kolorami. Owszem nie jest źle, bo nie mamy tutaj krzywych, czy karykaturalnych kresek lub nieproporcjonalnie narysowanych bohaterów, ale nie jest to wizja, która by się specjalnie wyróżniała. Największą uwagę przyciągają kolory w wykonaniu Deana White’a oraz Ive Svorcina, lekkie, stonowane odcienie. Na uwagę i dobre słowo zasługuje bogata galeria okładek na końcu albumu. Mamy tutaj wiele świetnych prac, chociażby te Daniela Acuna, czy Olivera Coipela i Laura Martina, alternatywnych okładek oraz robocze szkice tworzenia komiksu Esada Ribica.

 

Ocena: 6,5/10

Scenariusz: Jason Aaron
Rysunki: Esad Ribic
Kolory: Dean White, Ive Svorcina

Tłumaczenie: Marceli Szpak
Wydawnictwo: Egmont / Klub Świata Komiksu

Stron: 120
Premiera: styczeń 2017

 

 

 

Scythe

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.