Wampir z M-3

Wampir z M-3 to świetna książka, która nie tylko bawi, ale także solidnie przerysowuje rzeczywistość pokoleń wychowanych w czasach PRL-u. Pełna aluzji, żartów i lekkiego pióra, porywa w świat nadnaturalnych stworzeń rodem z legend i baśni. Wilkołaki, wampiry… i co tam jeszcze tylko, znajdziemy właśnie tutaj.

Małgorzata Brona, zwyczajna nastolatka zakochana w Limahlau, uczęszczająca do pobliskiego liceum, popełnia samobójstwo, jednak jej życie na tym się nie kończy. Przez niezrozumiałą siłę staje się wampirem. Problem w tym, że w czasach PRL-u ciężko być krwiopijcą z krwi i kości. Socjalistyczny ustrój, ateizm w modzie, a rodzina zamiast pomóc to jeszcze z dubeltówką próbuje zastrzelić. Jednak młoda, jak się później okazuje hrabianka, nie jest sama. W Warszawie na każdym kroku spotkać można cuda i dziwy w tym przystojnego wilkołaka, na widok którego bohaterce, aż kręci się w głowie.

Co trzeba przyznać, Andrzej Pilipiuk umie pisać wciągające historie, które spokojne, zwyczajne wręcz przygody bohaterów wynoszą do rangi przerysowanych i prześmiewczych katastrof. Bohaterowie – wampiry – osadzeni w PRL-u wiodą nudne wręcz życie: pracują, zarabiają i starają się nie wchodzić w konflikt z władzą, która udaje, że nie istnieją. Gosia, główna bohaterka częściej miewa problemy natury dojrzewania, niż wampirze. To szuka miłości, to pragnie nowych ciuchów z targu, a niekiedy znów chce spotkać się ze starymi przyjaciółmi. Może liczyć na nowych przyjaciół ślusarza Marka, Profesora, Xawery’ego hrabię Pruta, którzy jak trzeba to staną za sobą murem, aby pomóc drugiemu wampirowi w potrzebie.

Cieszy za to fakt, że na wampirach opowieść się nie kończy, w czasach PRL-u wykreowanych przez Pilipiuka krwiopijcy stanowią zaledwie jedną z grup, której istnienie powinno pozostać tajemnicą. Nim się obejrzymy zrozumiemy, jak przemieniają się ukraińskie wilkołaki, dlaczego mumia ożyła i co z tym wszystkim wspólnego ma Czarna Wołga. Wszystkiego dopełniają czarno-białe ilustracje Andrzeja Łaskiego.

Od pierwszego rozdziału orientujemy się że Pilipiuk ma również bardzo lekkie pismo. Kolejne strony pochłania się niemal niezauważalnie, a znakomite przygody bohaterów jeszcze bardziej angażują. Muszę przyznać że czytając Wampira z M-3 bawiłam się przednio. Pisarz osadzając istoty nadnaturalne z obecnej popkultury w czasach PRL-u sprawił, że każda sytuacja wyjątkowo cieszy. Poza tym dialogi są krótkie, ale konkretne i pełne aluzji oraz humoru sytuacyjnego.

Ocena: 8/10

Autor: Andrzej Pilipiuk
Ilustracje: Andrzej Łaski

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Stron: 336
Premiera: 2011

 

 

 

 

Scythe

Dziękujemy wydawnictwu Fabryka Słów za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.