Wikingowie na pokład – Unboxing #7

Wikingowie na pokład! to gra, która nie tylko robi wrażenie ładnym wyglądem, ale także bogato prezentuje się pod względem zawartości. Mnóstwo elementów, odpowiednio uporządkowanych od razu przyciąga uwagę i cieszy oko. A do tego klimatyczna, duża plansza i całe mnóstwo podobnych tematycznych rysunków, sprawia, że dzieciaki wprost szaleją na jej punkcie. 

Zawartość pudełka wygląda następująco:

  • 1 duża plansza;
  • 24 fragmenty kadłubów;
  • 8 dziobów;
  • 7 ruf;
  • 4 tarcze punktacji, po każdej dla gracza;
  • 17 figurek wikingów, po cztery w kolorze gracza;
  • 16 żetonów zakładów, też po cztery dla graczy;
  • 15 żetonów towarów;
  • 3 żetony wartości rynkowej;
  • krótka instrukcja.

Co cieszy w pudełku znalazły się odpowiednie wypraski, w których zabezpieczono wszystkie elementy. Statki spoczywają na dwie w plastikowej formie, zaś figurki wikingów mają swoje miejsce w podobnej, tyle że przezroczystej formie. Oczywiście po włożeniu wszystko świetnie do siebie przylega i nie ma możliwości, że złe ułożenie uszkodzi pudełko.

Osobiście zawsze cieszy mnie też, nieduża instrukcja. Przy tak sporej ilości elementów może się wydawać, że będzie trzeba poświęcić sporo czasu na jej wertowanie. Jak w przypadku Eko, jest to raptem parę stron, dobrze opisanych i wzbogaconych równie przyjemnymi dla oka kolorami. Jedyne czego mi brakowało to jakiś planszetek/kart/itp. będących podręczną pomocą dla gracza. Przekładanie sobie z rąk do rąk całej instrukcji nie należy do zbyt wygodnych rzeczy.

Najbardziej klimatycznie wygląda sporych rozmiarów główna plansza, gdzie od razu w oko wpadają bardzo ładne i kolorowe ilustracje. Za taki stan rzeczy odpowiadają Maëva da Silva,oraz Christine Deschamps. Fajnym motywem są dodatkowe grafiki na odwrocie planszy.

Warto także zwrócić uwagę, że Tor akcji jest czytelnie oznaczony, co pozwala szybko zająć się rozgrywką. 

Plastikową wypraskę idealnie dopasowano do elementów. Figurkom nic nie grozi (nawet wystającym rogom hełmów). Tarcze też mają swoje miejsce.

Jeśli zaś chodzi o samych wikingów, to w grze jest jedna sylwetka, dla wszystkich. Figurki różnią się po prostu kolorami, co nie oznacza, że nie są solidnie wykonane. Jest sporo dobrze osadzonych szczegółów.

Na pewno też nie można przejść obojętnie obok bardzo klimatycznych Tarcz punktacji. Wykonane solidnie ze sporej tektury i z świetną ilustracją dodają grze jeszcze więcej klimatu.

Najbardziej kapitalne są jednak łodzie, gruba i zarazem miękka tektura świetnie się sprawdza. Podobnie jak tarcze i symbole wikingów ozdabiające kadłuby.

Towary i żetony z cyferkami, czyli wszystko co przekłada się na punkty.

Towary pozyskane z łodzi umieszczamy na tarczach wikingów.

PODSUMOWUJĄC

Jak zachęcić młodszych graczy do spędzania czasu nad planszą? Oczywiście wizualnie! W ten właśnie sposób robi to wydawnictwo FoxGames w grze Wikingowie na pokład!. To jedna z najładniejszych pozycji familijnych na rynku, która wykonaniem oczaruje chyba każdego.

 

Mechanika: Charles Chevallier, Catherine Dumas, Pascal Pelemans
Ilustracje: Maëva da Silva, Christine Deschamps
Liczba graczy: od 2 do 4 osób
Wiek: od 8 lat
Czas rozgrywki: ok. 30 – 60 minut
Wydawca: FoxGames

 

 

 

Say May Name

Dziękujemy wydawnictwu FoxGames za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.