X-Men: Mordercza geneza

X-Men? Wolverine i Xavier to prawdopodobnie pierwsze postacie pojawiające się w głowach po usłyszeniu nazwy mutanckiej grupy. Nikogo więc nie powinno dziwić, iż jeden z nich odgrywa kluczową rolę w wydanej niedawno przez Egmont Morderczej genezie.

Komiks został stworzony przez trio, w skład którego wchodzą Ed Brubaker (Zimowy żołnierz, Velvet), Trevor Hairsine (Ultimate Nightmare) i Scott Hanna (Ultimate Spider-Man) i zawiera materiały z zeszytów 1-6 X-Men: Deadly Genesis.

skan1-600

Już początek jest nieco niezręczny – akcja komiksu rozgrywa się po wydarzeniach z Rodu M i chyba każdy chętnie przeczytałby chociaż streszczenie tego albumu, by lepiej wejść w opowieść. Szkoda, że takiego wprowadzenia zwyczajnie nie ma. W kwestii samego wydania trzeba za to napomknąć o twardej okładce i dziwnym obrazku, jaki się na niej znajduje – szkielety wcale się nie pojawiają i tomiszcze mogło zostać przyozdobione czymś bardziej adekwatnym. Dobrze, że w środku znalazły się okładki 6 zeszytów tworzących niniejszy tom.

Fabuła nie rzuca na kolana. Istota o wielkiej mocy trafia na Ziemię, co nie uchodzi uwadze Emmy Frost i alarmuje mutantów. Chętnych do poznania lub skorzystania z potęgi przybysza jest jednak więcej niż tylko wśród przyjaciół Wolverine’a.

Podczas czytania najbardziej przeszkadza rozwleczona narracja. Są chwile, kiedy machinalnie przewracamy kolejne strony w oczekiwaniu na ciekawszą akcję. Tyle że ta rzadko się pojawia. Co innego dialogi, tych dostajemy całe mnóstwo, ale trzeba oddać Brubakerowi, że spora ich część jest ciekawa. Bardzo dobre są retrospekcje postaci, które świetnie tłumaczą ich motywacje i pokazują, że jednoznaczna ocena niektórych działań bohaterów jest niemożliwa. To spory sukces scenarzysty, który na przestrzeni całego albumu zalicza wzloty i upadki, plasując swe dzieło na solidnym poziomie, ale bez fajerwerków.

skan2-600

O fajerwerkach nie da się mówić w przypadku rysunków. Cieniowanie Scotta Hanny okazało się dobrze wpasowywać w historię o sekrecie Profesora Xaviera, ale kreska Hairsine’a nie wzbudza już tak pozytywnych emocji. Ot, kreska jakich wiele. Nie przeszkadza i nie pomaga w odbiorze opowieści.

Wielu fanów ostrzyło sobie zęby na Morderczą genezę i choć w ostatnim czasie na polski rynek pod szyldem X-Men trafiły gorsze twory (Uncanny Avengers, Uncanny X-Men), to niedosyt pozostaje. Solidny album, któremu zabrakło dopieszczenia.

Ocena: 5,5/10

Scenariusz: Ed Brubaker
Rysunki: Trevor Hairsine
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 204
Premiera: marzec 2017

 

 

 

Say May Name

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.