(Recenzja) Zaginiony kontynent

Pisanie książek o zabarwieniu humorystycznym jest dosyć trudne. Autor może żyć w przekonaniu, że jego dowcipy i uszczypliwości przypadną do gustu czytelnikom, podczas gdy oni sami uznają to jedynie za rynsztokowy humor. Na szczęście Zaginionego kontynentu (zazwyczaj) to nie dotyczy.

Po wielu latach spędzonych w Wielkiej Brytanii, Bill Bryson postanowił odwiedzić nie tylko sam dom rodzinny w Des Moines w stanie Iowa, ale nade wszystko odbyć podróż wzdłuż i wszerz Stanów Zjednoczonych. W rezultacie odbył podróż liczącą prawie czternaście tysięcy mil. Zaginiony kontynent to swoista kronika niecodziennej wyprawy, napisana z dużym przymrużeniem oka. Naprawdę dużym.

Relacja wyprawy, jakiej podjął się Bryson, to swego rodzaju wycieczka z przewodnikiem. Podczas podróży pisarz odkrywał Amerykę Północną, ale czytelnikom oszczędził trudu i podaje na tacy najważniejsze informacje o regionie. Nadmienię, że w Polsce książka ukazała się dopiero w 2016 roku, podczas gdy Bryson napisał ją jeszcze w 1989 roku. Tak duży rozstrzał powoduje, że to nie tylko wędrówka po innym kraju, ale i przybliżenie życia w zupełnie innych czasach.

Finalny odbiór Zaginionego kontynentu zależy od gotowości czytelnika na bezustanne przytyki Billa Brysona. Pisarz żartuje ze wszystkiego – jego uwadze nie umykają krzywdzące stereotypy, historia rejonu, znani “tubylcy”, kultura, a także rzeczy dużo bardziej przyziemne, jak nawyki żywieniowe i ogólnie ujmując styl życia. Trzeba przy tym zauważyć, że autor jest daleki od obrażania postronnych ludzi, za to często przedstawia ich w absurdalny oraz przekoloryzowany sposób. Nie wszystkie dowcipy są wysokich lotów, co więcej niektóre się powtarzają w lekko zmienionej formie. Bywa to trochę nużące, głównie dlatego, że książka prawie nie zawiera dialogów i każdy bardziej monotonny fragment powoduje chęć zrobienia przerwy. Warte podkreślenia jest za to równe traktowanie pomniejszych, właściwie lokalnych, atrakcji oraz turystycznych ikon pokroju Wielkiego Kanionu.

Zaginiony kontynent to książka tylko w pewnym stopniu osobista. Bryson przeżywa swój powrót do Ameryki, ale jest daleki od rzewnego sentymentalizmu i skupia się na humorystycznym przedstawieniem kolejnych miejsc. Jeżeli lubicie nietypowe relacje z podróży okraszone lekko sarkastycznymi żartami, to powieść Brysona powinna wam przypaść do gustu.

 

Ocena: 7,0/10

Autor: Bill Bryson
Tłumaczenie: Tomasz Bieroń

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Stron: 372
Premiera: 28 maja 2019

 

 

 

Say May Name

Dziękujemy wydawnictwu Zysk i S-ka za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.